Kategorie: Wszystkie | dania | dizajn | grafika
RSS
niedziela, 07 czerwca 2009

Jestem w Danii na programie stypendialnym UE więc wydał mi się oczywisty mój udział w wyborach do Europarlamentu. Odpowiednio wczesnie wybralam się do Kolding Kommune by wpisac się do gminnego rejestru głosujących. Wszystko zajeło może 10 min. Tydzien później dostałam list – ku mojemu zdziwieniu po polsku, potwierdzajacy moje zgloszenie. Na kilka dni przed data wyborów miały przyjść szczegółowe informacje. Niestety, list ów nie dotarł i tak zostałam w dzień wyborów zupełnie na lodzie. Jednak nic mnie nie zniecheciło. Wiedzialam gdzie znajduje się jeden z lokali wyborczych więc postanowilam się tam wybrać.

Budynek Akademii Bankowości jest bardzo duzy wydawalo się ze jest zamkniety, jednak tylnie wejście okazało się tym którego szukałam. W przejsciu spory ruch; starsi, młodzi, rodziny. Do wyborczego zainteresowania z pewnościa przyczynil się fakt iż przy okazji Eurowyborów duńczycy wypowiadali się w swoim referendum. Decydowali czy w razie gdyby pierwszym potomkiem urodziła się dziewczynka mogła ona zostać królową. Rodzina królewska cieszy się tu (w przeciwieństwie do rzadu i polityków) duża sympatią więc z pewnościa połączenie tych dwóch spraw było dobrym pomysłem na podniesienie frekwencji.

Spojzalam na liste kandydatów przed wejsciem. Wiedzialam,że będe musiala głosować na duńskie partie jednak z przykrościa zorientowalam się ze nie ma wśród nazwisk mojej kandydatki. Wkrótce potem okazalo się, że oczywiście jestem nie w tym lokalu co trzeba i trzech milych panów koło 60tki wspólnymi silami wyjasnilo mi gdzie mam się udać. Jak się okazalo mój właściwy lokal znajdowal się ok 500m od naszego domu w szkole podstawowej. Na sporej sali gimnastycznej pani z pierwszego stoliczka wyjasnila mi ze nie mam karty wyborczej więc muszę się udac na pierwsze pietro do szefów komisji.

Ich stanowisko okazalo się sporym stole w kącie szkolnej kafejki.Bardzo miły mlody pan wyszukal mnie w ksiegach wyborców, wypisal moja karte wyborcza i wyjaśnil po angielsku jakie są partie, kto jest kim i jak mam głosować. Ufff... z tą wiedza wróciłam na sale i ustawiłam się po odbiór listy kandydatów. Przy okazji komisja zachecila bym poczestowała się łakociem z miseczki stojącej pośrodku stolika. Wraz z czerwoną żelkową pszczółka udalam się za kotarke. Na scianie instrukcje jak stawiac krzyzyki.. rzecz jasna wszystko równie niezrozumiale jak nazwiska na karcie. Zdecydowalam się i wyszlam. Urny wyborcze bardziej przypominaly smietniki ale udalo mi się nie pomylic mojej od tych na referendum. Zadowolonna z wypelnionego obowiązku wrzucilam głos.
Dla chcacego nic trudnego :)


22:16, erasmussoph
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 maja 2009

 

21:26, erasmussoph
Link Dodaj komentarz »


21:01, erasmussoph
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 maja 2009

dziedzina kursu: typografia w publikacji
temat: 10 wybranych rzeczy (
24 str. publikacja)
czas trwania: 2 tygodne
technika: praca w programie InDesign

> 10SINS

jako temat mojej "publikacji" wybralam 10 grzechów. Oprócz 7 grzechów głównych musialam wymyślec jeszcze 3 co okazało sie nie najłatwiejsze; dołożyłam: oszustwo, kradzież i ignorancję.

Póki co dużo drukowania, sprawdzania jaka wielkość i krój pisma są odpowiednie, eksperymentowanie z papierem, łamem tekstu w kolumnach, paragrafach, justowanie.. etc.

___________________ kurs skonczony


calość do obejzenia w tym albumie: http://www.facebook.com/album.php?aid=81978&id=565083015&l=a222957d00


19:42, erasmussoph
Link Dodaj komentarz »

 

 




^ to zdjecie zrobiłam ok 20", zupelnie ciemno jest dopiero po 22"


Długo wyczekiwana wiosna zawitała juz do Kolding. To ulatwilo mi powrót z Polski - przyznaje, że 2 tyg. wielkanocne w cieplym słońcu ze znajomymi i przy pysznej polskiej kuchni mnie rozpieściły. W słońcy jest dość ciepło - ok .17"C, jednak jest tu bardzo silny wiatr. Kiedy tylko możemy kozystamy ze slońca, lunch jemy przed szkołam a po zajeciach lezymy na trawce. Dzień sie znacznie wydłużył również z powodu bardzo póznego zachodu słońca.

19:14, erasmussoph
Link Dodaj komentarz »

dziedzina kursu:projektowanie fontów
temat: zaprojektowanie własnego kroju pisma i wykonanie plakatu który będzie go prezentował.
czas trwania: 5 tygodni
technika: praca w programie FontLab

Od tego kursu przyłączono nas do drugiego roku.
Nasza Prowadząca - Nina - Azjatka o słabym angielskim i wielkich checiach, pracuje jako wolny strzelec w dziedzinie projektowania krojów pism (potocznie zwanych „czcionkami”). Pierwszego dnia zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę; każdy miał wybrać przeznaczenie dla projektowanego fontu i zacząć szkicować, zaraz na drugi dzien już praca przy komputerze. Byliśmy lekko wystraszeni gdyż nikt z nas wcześniej nie robił niczego podobnego ani nie miał okazji pracować w programie FontLab. wyjątkiem okazał się Marek, kolega z Czech, którego poziomy przerósł nasze najśmielsze oczekiwania a także pomagał nie tylko nam ale również naszej tutorce.
Przez 5 tygodni siedzielismy dzielnie przed monitorami w kółko poprawiając proporcje i kontury każdej litery z osobna i w grupie. Bo jak literka 'a' i 'o' wygladaja kolo siebie pięknie to nagle się okazjue że 's' do nich nie pasuje i trzeba wszystko poprawiać na nowo. Przeklinaliśmy że nasz alfabet ma aż 26 liter bo oczywiście po małych literach przyszła kolej na wielkie, po nich zaś na numery oraz znaki interpinkcyjne. Razem do zaprojektowania było ok 70 znaków (ja skusiłam sie jeszcze na polskie znaki). Na tym jeszcze nie koniec ponieważ trzeba jeszcze przemysleć odstepy miedzyliterowe i międzywyrazowe...

Nasz bój kończyla prezentacja fontu na plakacie, te zaś zawisły w szkolnej kantynie gdzie mogła je podziwiać (?) cała szkoła.

 


 




18:22, erasmussoph
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 marca 2009
  1. Zaczyna sie powoli wiosna, w tym tygodniu rekordowe 4 dni słońca pod rzad. Dzis znów szaro.
  2. Nowy kurs z projektowania krojów pisma (zwanych potocznie "czcionkami").
  3. imprezujemy :)

15:03, erasmussoph
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 marca 2009

dziedzina kursu: plaklat
temat: plakat do wybranego hasła
czas trwania: 4 dni
technika: mieszana

Szybko zapomnieliśmy o niezbyt udanym organizacyjnie poprzednim kursie.
W poniedzialek przywitali nas nowi, młodzi pełni energii i charyzmy prowadzacy. Brat i siostra, duńczycy - ona studiowała w Designskolen Kolding; obecnie związani z Saint Martins Colage of Art and Design.Mieszkaja w Londynie gdzie mają swoje studio projektowe http://andersenm.com/.

Wraz z nimi przyjechala walizka wypelniona magazynami i gazetami. Każdy z nas mial wybrac sobie dowolny nagłówek z gazety, który miał byc pózniej tematem naszego plakatu. Szyk słów w zdaniu mógł zostac zmieniony ale nie mozna było wyrazów dodawać ani wykreślać. Do cytatu nalerzało dobrać ilustacje bądź zdjecie. Mozna było skanować, rysować, fotografowac, jedyny warunek - nie uzywamy Internetu (ew. w poszukiwaniu inspiracji).

mój tytuł: "NOW YOU SEE HIM, NOW YOU DON'T"

Praca nad tematem była bardzo ciekawa i przyjemna. Wykozystałam scany z róznych starych ksiażek, eksperymentowalam w Photoshopie i z własnym pismem odrecznym. Pomocne okazaly sie reprodukcje polskich plakatów - głównie teatralnych.
Mimo dość malej ilości czasu zrobiłam bardzo wiele szkiców i wersji roboczych do tego tematu, w efekcie ciężko było wybrać faworyta...

W wersji A4 - koncepcja z której wyniknęła forma ostatecznego plakatu... Napisy na żółtym tle układaja sie w "Now you see him" a na bialym w "Now you don't"



A tu wersji końcowej na A1:

17:45, erasmussoph
Link Komentarze (3) »
wtorek, 03 marca 2009

 

Temat kursu: okładka + ksiązeczka do plyty J.S. Bacha  variacji goldberowskich w wykonaniu glenna goulda
/ 10 dni

22:18, erasmussoph
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 lutego 2009

Zaledwie 2 minuty od naszego mieszkania, pięknie położona nad jeziorem znajduje się biblioteka miejska. Na wejściu kilka komputerów z dostępem do Internetu, elektroniczne stanowiska do zapisywania wypożyczanych w bibliotece rzeczy. Po przeciwnej stronie 4 telewizory plazmowe z różnymi kanałami informacyjnymi - można sobie usiąść na niewielkiej pomarańczowej kanapie, założyć słuchawki i posłuchać. Po środku otwarta recepcja na planie koła z dwoma stanowiskami obsługi. Bardzo mila pani w kraciastej spódnicy wydrukowała dla mnie numer kodu dostępu do sieci bezprzewodowej i poinformowała gdzie znajdę anglojęzyczna literaturę. Budynek przestronny i dzięki przeszklonemu sufitowi wyjątkowo jasny, dodatkowo doświetlony ciekawymi lampami. Biblioteka znajduje się na trzech poziomach które łączą drewniane spiralne schody. Dokoła dużo miejsc do czytania i słuchania (bogata wypożyczalnia płyt CD), również stanowiska komputerowe z dostępem do Internetu. Można również usiąść, napić się kawy i poczytać międzynarodowa prasę. Chcąc zaspokoić swój niedosyt prasy czym prędzej uraczyłam się czarna kawą i wydaniem The Guardian z przed dwóch dni. Zadowolona usiadłam przy podłużnym białym stole i przez chwile nie mogłam uwierzyć ze jestem w bibliotece miejskiej miasteczka które liczy sobie ok. 65 tysięcy mieszkańców…
*
Na koniec mała niespodzianka. Klamki w bibliotece są łudząco podobne do tych które projektowałam na drugim roku

.







10:49, erasmussoph
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3